PODZIEL SIĘ

The Blues po inauguracyjnej porażce przeciwko Burnley musi odrabiać straty do prowadzących w tabeli ekip z Manchesteru. W sobotnie po południe przed Chelsea stało bardzo trudne wyzwanie. Mecz wyjazdowy z Leicester City, które choć w tym sezonie wygrywało dopiero raz, to potrafiło nawiązać walkę zarówno z Arsenalem Londyn jak i Manchesterem United. Do prawdy zabójczy początek sezonu jeżeli chodzi o rywali. W ubiegłym sezonie The Blues dwukrotnie zwyciężali z Leicester 3-0.

Od samego początku na boisku dominowali gracze The Blues, ale bez zarzutu w bramce Leicester spisywał się Kasper Schmeichel. Dłużny nie pozostawał Thibaut Courtois, który również kilka razy uchronił Chelsea przed stratą bramki. W samej końcówce pierwszej połowy świetnie dośrodkował Azpilicueata, a do bramki Schmeichela trafił niezawodny Morata, dla którego jest to już trzecia bramka w tym sezonie Premier League.

Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy meczu zrobiło się 2-0. Z trzydziestu metrów po ziemi uderzył Kante. Duński golkiper był zasłonięty przez defensorów Leicester i w efekcie spóźnił się z interwencją i nie był w stanie sięgnąć piłki zmierzającej do bramki tuż przy słupku.

W 61 minucie meczu w pole karne Chelsea wpadł Gray, jednak na jego drodze pojawił się Azpiliqueata. Wydaje się, że defensor The Blues był faulowany przez zawodnika z jamajskimi korzeniami, przez co nieskutecznie zagrywał do swojego golkipera. Do piłki dopadł Vardy, który został zrównany z trawą przez Courtoisa próbującego wybijać piłkę. Sędzia wskazał na wapno, a sprawiedliwość wymierzył sam poszkodowany.

Wynik nie uległ już zmianom jednak dla kibiców Chelsea bardzo ważny moment miał miejsce w 78 minucie kiedy na placu gry zameldował się Eden Hazard. Belg od maja leczył poważną kontuzję. ubiegłym tygodniu pojawił się na meczach eliminacyjnych w reprezentacji Czerwonych Diabłów, a w sobotę wrócił do składu The Blues.

Facebook Comments